Biegli psychiatrzy i seksuolog ocenią czy Mateusz K., który w maju br. zgwałcił i uwięził 9-latkę z Gorzowa Wlkp., dokonał tej zbrodni będąc poczytalnym. W 2013 r. został on uznany za niepoczytalnego i umorzono wobec niego postępowanie dot. innego przestępstwa na tle seksualnym wobec małoletniego.

Jak poinformował w poniedziałek PAP prowadzący postępowanie prokurator Bolesław Lendzion z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. w toku śledztwa uzyskano dokumentację medyczną z dotychczasowego leczenia psychiatrycznego podejrzanego. Zapoznano się również z materiałami postępowania, które zakończyło się w 2013 r. umorzeniem sprawy z uwagi niepoczytalność Mateusza K. Wówczas odpowiadał on za doprowadzenie do innej czynności seksualnej 7-latka i jego pobicie.

Niepoczytalny i na wolności

Z uwagi na stwierdzoną przez biegłych niepoczytalność Sąd Rejonowy w Gliwicach zastosował wobec Mateusza K. środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. W trzech różnych ośrodkach podejrzany przebywał łącznie pięć lat. Jego wyjście na wolność w czerwcu 2018 r. związane było z oceną biegłych o możliwości kontynuowania terapii na wolności.

"Zbrodnia, której dopuścił się teraz świadczy o nietrafności dokonanej diagnozy. Okoliczności te zostaną uwzględnione w czasie opiniowania przez nowy zespół biegłych – lekarzy psychiatrów i seksuologa, którzy zostaną powołani w tej sprawie. Przekazana zostanie im całość dokumentów zebranych w toku postępowania. Zostaną one poddane przez biegłych szczegółowej analizie" – powiedział PAP Lendzion.

Dodał, że zespół biegłych będzie miał również za zadanie ocenić, czy podejrzany wymaga dłuższej obserwacji psychiatrycznej w celu wydania opinii nt. stanu jego zdrowia psychicznego.

"Wstępna ocena wskazuje, że ten człowiek jest na tyle świadomy, że może brać udział w postępowaniu, co jest dla nas bardzo ważne. Nie ma jednak wątpliwości, że ma on poważne problemy psychiczne, co wynika z jego obecnego zachowania, jak i wcześniej wydawanych opinii lekarskich. Dla nas ważne jest pytanie, czy Mateusz K. był poczytalny w chwili popełnienia przestępstwa w Gorzowie. Odpowiedź na nie ma udzielić zespół biegłych" – dodał prokurator Lendzion.

Według niego, mimo że wcześniej Mateusz K. został uznany za niepoczytalnego, to sytuacja nie musi powtórzyć się w obecnym postępowaniu.

"Po pierwsze mężczyzna przeszedł długą terapię, a do tego sam czyn, którego się dopuścił ma inny charakter i został popełniony w innej sytuacji niż poprzedni. W kwestii nt. jego poczytalności muszą jednak wypowiedzieć się biegli. Ich opinia będzie kluczowa dla finału tego śledztwa" – wyjaśnił prokurator.

9-latka zamknięta w kanapie

19 maja br. Mateusz K. został zatrzymany w Gorzowie pod zarzutem gwałtu i pozbawienia wolności 9-letniej dziewczynki. W obu przypadkach prokurator przyjął, że działał ze szczególnym okrucieństwem. K. przyznał się do winy. Od 22 maja br. przebywa w tymczasowym areszcie. Jest tam pod szczególnym nadzorem.

Ofiarą Mateusza K. jest 9-letnia córka jego znajomej. 19 maja br. policjanci znaleźli dziewczynkę w mieszkaniu wynajmowanym przez K.; była skrępowana, zakneblowana i schowana w wersalce.

Śledczy ustalili, że dzień wcześniej matka przekazała K. córkę pod opiekę, a kiedy w niedzielę chciała odebrać ją, mężczyzna twierdził, że dziewczynka oddaliła się podczas spaceru i nie może jej znaleźć.

W te tłumaczenia nie uwierzył 14-letni brat dziewczynki i wraz ze starszym kolegą poszli do mieszkania wynajmowanego przez mężczyznę na gorzowskim Zawarciu. Nikt nie otworzył im drzwi, ale chłopcy usłyszeli dochodzące z wnętrza niepokojące odgłosy, toteż natychmiast wezwali policję.

Po wyważeniu drzwi przez strażaków policjanci znaleźli w mieszkaniu zamkniętą w wersalce 9-latkę. Dziecko było skrępowane i zakneblowane. Dziewczynka miała płytki oddech, pogotowie zabrało ją do szpitala. Kilka godzin później policja zatrzymała Mateusza K. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gorzowie.

Do sprawy gwałtu na 9-latce z Gorzowa wrócił w poniedziałek portal TVN24.pl.

Źródło: PAP

Zobacz także:

Jakub A., podejrzany o zabójstwo Kristiny z Mrowin, ma dwóch obrońców: z urzędu i z wyboru

Ukrainiec zasłabł w pracy. Polska szefowa wywiozła go do lasu. Mężczyzna nie żyje


Co sądzisz o tym artykule?
79
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0