Artykuł z cyklu ''Miłe wieści'' strona główna cyklu
Miłe wieści

Sklep z wikliną, pracownia modniarska, cukiernia z rurkami. Jak Internet działa w słusznej sprawie? 

Ludzka solidarność w pandemii

saulgranda/ Getty Images

Miłe wieści

Sklep z wikliną, pracownia modniarska, cukiernia z rurkami. Jak Internet działa w słusznej sprawie? 

Ludzka solidarność w pandemii

saulgranda/ Getty Images

Ludzka solidarność nie zna granic, a Internet potrafi zdziałać cuda. Biznesy, które były na skraju bankructwa, dzięki jednemu ogłoszeniu i tysiącom udostępnień zostały uratowane. Poznajcie inspirujące historie trzech wyjątkowych miejsc. 

Pandemia dała się we znaki małym biznesom. Po miesiącach zamknięcia wielu firmom groziła upadłość. Nie było klientów, co skutkowało brakiem zarobków. Sklep z wikliną, pracownia modniarska i cukiernia z rurkami to trzy różne miejsca, które łączy podobna historia. Zostały uratowane dzięki sile Internetu. Jak to się stało?

Sklep z wikliną

Rodzinny sklep z wikliną na warszawskiej Pradze funkcjonował nieprzerwanie 30 lat. Zainteresowanie rękodziełem zaczęło maleć, a pandemia dodatkowo spowodowała, że klienci przestali odwiedzać lokalny biznes. W rezultacie 85-letni właściciel postanowił zamknąć lokal. Jednak zanim to zrobił zdecydował, że zorganizuje ostatnią sprzedaż.

Wtedy zdarzyło się coś niezwykłego. Zainteresowanie wyprzedażą asortymentu przerosło najśmielsze oczekiwania. Wszystko za sprawą ogłoszenia w Internecie, które zamieściły wnuczki właściciela. Opisały sytuację, a poruszeni Internauci ogłoszenie podawali dalej. W następnych dniach przed sklepem ustawiała się długa kolejka. Rodzinny sklep został uratowany.

Pracownia modniarska

Historia pracowni modniarskiej to kolejna opowieść o niezwykłej sile Internetu. Pani Maria od kilkudziesięciu lat wytwarzała kapelusze. Praca była jej pasją. Zaopatrywały się u niej gwiazdy kina, opery, politycy i profesorowie. Sklep z kapeluszami był spełnieniem marzeń Pani Marii i jej życiem. Niestety z czasem klientów było coraz mniej. Zamiast dobrego rękodzieła, wybierali zamienniki z sieciówek.

Wnuczka Pani Marii, wiedząc jak wielką siłę mają media społecznościowe umieściła post, w którym opisała sytuację ukochanej babci. Użytkownicy Internetu przekazywali sobie tę informację i w rezultacie pracownia zyskała nowe życie. Po kapelusze do Pani Marii zaczęły przychodzić osoby nie tylko z Krakowa, ale z całej Polski.

Cukiernia z rurkami

Tą historią żyła cała Polska. Kultowe miejsce na warszawskim Grochowie było na skraju bankructwa. "Rurki z bitą śmietaną Rondo Wiatraczna" miały zamknąć się na zawsze. Istniejącą od 1958 roku cukiernię pokonała pandemia. Załamany właściciel postanowił ostatni raz spróbować uratować biznes. W mediach społecznościowych umieścił post z prośbą o pomoc.

Odzew był natychmiastowy. Nazajutrz przed cukiernią ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka. Z dnia na dzień klientów przybywało. Niestraszna była im zła pogoda. Żeby kupić kultowe rurki, w kolejce stali nawet kilka godzin. A właściciel przyznał, że w ciągu trzech dni udało się sprzedać tyle rurek, ile normalnie cukiernia sprzedaje w przeciągu miesiąca. 

Te trzy przykłady pokazały, jaka niezwykła siła drzemie w Internecie i mediach społecznościowych. Kolejny raz udowodniliśmy, że niewielki wysiłek czy miły gest jest w stanie odmienić ludzkie życie. 

Zobacz też:

Nauczyciel dostarcza jedzenie swoim uczniom. Wśród jego podopiecznych jest też polska rodzina

Polka opiekuje się sierotami w Ugandzie. "Najczęściej to dzieci niechciane, odrzucone z własnych rodzin, traktowane jak wyrzutki"

Wyjątkowość kultury łemkowskiej. "Życie wymaga od nas, żebyśmy ze zdwojoną siłą pielęgnowali swoje tradycje"


Artykuł sponsorowany
Co sądzisz o tym artykule?
84
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0