Styl Życia

Polska blogerka utknęła w Salwadorze z powodu koronawirusa. "Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać"

"Polska blogerka utknęła w Salwadorze", reporter: Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz

Anita Demianowicz to blogerka, która w wyniku kwarantanny utknęła w Salwadorze. To jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie. Jakie obostrzenia panują nad Oceanem Spokojnym i jak radzi sobie z nimi Polka? 

Polska blogerka utknęła w Salwadorze

Anita Demianowicz prowadzi bloga, na którym opisuje swoje liczne podróże po całym świecie. Ostatnia wyprawa niestety nie zakończyła się pomyślnie i pokrzyżowała jej plany.

W podróży jest od grudnia. Na początku zwiedzała Meksyk, Belize i Gwatemalę. Salwador miał być ostatnim miejscem i stamtąd blogerka miała wracać wprost do Polski. Pandemia sprawiła jednak, że pobyt w najniebezpieczniejszym kraju na świecie nieco się przedłużył.

Koronawirus pokrzyżował moje plany na tyle, że nie mogłam wrócić wcześniej do Polski i musiałam tutaj zostać. W maju miała się odbyć 7 edycja festiwalu, który organizuję, niestety musiałam przełożyć festiwal 

– powiedziała Anita Demianowicz w Dzień Dobry TVN.

Kwarantanna w Salwadorze – jak wygląda?

Salwador to kraj restrykcyjny. Jak wygląda tam życie podczas pandemii? Ściśle przestrzegana jest kwarantanna. Mieszkańcy i turyści mogą wyjść z domu na zakupy, do lekarza czy do apteki tylko w wyznaczone dni, gdy mają na to pozwolenie, zależnie od cyfr w dokumentach. 

Na przykład mój paszport kończy się numerem 0, w związku z czym mogłam wyjść w miniony czwartek

 – wyjaśniła Anita Demianowicz.

Gdy osoba spacerująca po ulicy nie ma ze sobą dowodu lub paszportu potwierdzającego możliwość opuszczenia domu, zostaje zabierana do specjalnego ośrodka na przymusową kwarantannę.

Te ośrodki stworzono w różnych miejscach. W sieci można obejrzeć masę wideo, które ludzie nagrywają. Są tam wielkie sale, gdzie ludzie śpią po kilkadziesiąt osób. Zamiast 30 dni spędzają tam po 50 i nikt im nie mówi, kiedy wyjdą

 – podkreśliła blogerka. 

W mieście zabarykadowane są też wszystkie ulice. Przy każdej bramie przy sklepie siedzą panowie, którzy spryskują ludzi płynem antybakteryjny.

Salwador a bezpieczeństwo 

Jak w jednym z najniebezpieczniejszych państw czuje się polska blogerka? Początkowo czuła się bezpiecznie - Salwador był krajem, który już na początku zamknął granicę i dbał o zdrowie mieszkańców. Każda osoba, która przyjeżdżała, musiała odbyć 30-dniową kwarantannę. 

Z upływem czasu Anita czuje się jednak coraz mniej komfortowo. Jak przyznała, Salwador stał się policyjnym krajem, gdzie policja w każdej chwili może pod pretekstem łamania przepisów zabrać kogoś na przymusową kwarantannę.

Salwador to jest kraj, który jest zdominowany przez gangi. Ostatnio była taka sytuacja, że przez cały weekend zamordowano 58 osób 

- opowiadała nasza rozmówczyni. 

Kiedy Anita powróci do domu? To wciąż pozostaje zagadką. Na razie w Salwadorze nie zapowiedziano nawet kolejnych etapów zmniejszania obostrzeń.

 Trochę się obawiam, że to będzie bardzo długo trwało, ale nie pozostaje mi nic innego jak czekać

- podsumowała Anita Demianowicz. 

Jesteście ciekawi, jak wygląda życie w Salwadorze? Zobaczcie, pełne relacje z podróży Anity na jej blogu i Instagramie. 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Jestem aktualnie w kraju, w którym nagminnie łamie się prawa człowieka, a teraz w trakcie pandemii robi się to częściej. I najgorsze ze wygląda na to że nikt nie ma na to wpływu. Wszyscy kochają prezydenta, który wydawał się na początku Zbawicielem tego kraju. Kimś, kto nie będzie w końcu okradał ludzi, a zaprowadzi porządek z gangami i zadba o ludzi. Okazało się jednak w trakcie pandemii, że jedyne o co mu chodzi to pełnia władzy. Małymi kroczkami zamienia się w dyktatora, który trzyma za mordę wszystkich, ale w taki genialny sposób, że wszyscy są przekonani, że robi to dla ich dobra. Większość (moze i z 80% jeśli nie więcej go wielbi). Tu na prezydenta nie można powiedzieć złego słowa bo mogą zlinczować. Od ponad 2 miesięcy trzyma nas w domach. Obiecuje rzeczy, o których media piszą że realizuje, ale większość ludzi nie doświadcza tego na własnej skórze (obiecane 300 dolarów których wielu nie widziało na oczy, brak opłat za rachunki itd). Ludzie zaczynają wywieszać białe plachty przed domami z prośbą o pomoc, bo nie mają juz co jeść. Od 2 mcy nie pozwala im się pracować. Setki ludzi zdrowych wywieziono do ośrodków na przymusową kwarantannę za rzekome jej łamanie. Przetrzymuje się wielu ponad przepisowe 30 dni. Przez kwarantannę może i jest mniej zakażonych, ale za to wzrosła trzykrotnie przemoc wobec kobiet i dzieci. Wzrósł również wskaźnik osób które cierpią z głodu. A prezydent wciąż decyduje o wszystkim sam. Ma wywalone na to, co mówi opozycja, Obserwatorium Spraw Człowieka i Organizacja Praw Człowieka. W nocy minął czas stanu wyjątkowego. Opozycja postanowiła spotkać się w poniedziałek żeby ustalić dalszy plan działania, ponieważ nikt nic nie mówi co będzie dalej. Prezydent jednak stwierdził, że on decyduje o wszystkim i sam ogłosił już nowy stan wyjątkowy. W planach ma też przedłużenie kwarantanny o kolejne 30 dni, powołując się na to, że na całym świecie trwa stan wyjątkowy. Tu nie można od 2 mcy wyjść na spacer z psem, ani do lasu. Nigdzie. I niestety nic nie można zrobić. Nie można wyjść na ulicę protestować, bo policja od razu zgarnie do więzienia. Zresztą większość popiera prezydenta. Ciad dalszy w komentarzu.

Post udostępniony przez Anita Demianowicz Photography (@banita_travel)

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
78
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0