25-letnia kobieta zostawiła czterech synów w pogotowiu opiekuńczym w Tarnowie. Dlaczego zdecydowała się na tak desperacki krok? Reporterom programu "UWAGA TVN" udało się porozmawiać z matką i z ojcem dzieci.

25-latka oddała czwórkę dzieci

Chłopcy mają sześć lat, cztery, trzy i ponad rok. Bracia trafili do pogotowia opiekuńczego. Co spowodowało, że matka zdecydowała się na tak drastyczny krok? Jak tłumaczy, zostawiła dzieci, bo straciła mieszkanie.

Skończyła mi się umowa najmu i właścicielka nie chciała jej przedłużyć. Mam czworo dzieci, które przeszkadzały sąsiadom. Miałam problem z wynajęciem nowego, bo albo cena była zbyt wysoka, albo właściciele słysząc, że jest czworo dzieci, nie chcieli się zgodzić. Nie miałam gdzie z nimi iść, więc postanowiłam, że zaprowadzę je w miejsce, gdzie będą mieli dobrze

- mówi 25-latka. 

Kobieta nie pracuje, utrzymuje się z zasiłków. Sama pochodzi z wielodzietnej rodziny, wychowywała się w romskiej społeczności.

Z rodziną w ogóle nie utrzymujemy kontaktu. Wyłącznie z mamą, ale u niej nie ma warunków. Tam też jest pięcioro małych dzieci, chodzą do szkoły, uczą się. W dzieciństwie pomagałam mamie, zajmowałam się młodszym rodzeństwem. Skończyłam szkołę podstawową, miałam praktyki do zawodu kasjerki, ale nie skończyłam ich. Zaszłam w ciążę

 - wspomina kobieta.

Alkohol, przemoc, narkotyki

Kobieta często zmieniała miejsce zamieszkania. Samotnie wychowywała czterech synów, których ma z dwoma mężczyznami. Ojciec najmłodszego dziecka przebywa w więzieniu.

Spotkaliśmy się z jej drugim partnerem, który przyznaje się do dwóch synów.

Pracuję dorywczo, więc nie zawsze mogłem zabierać dzieci. Latem starałem się brać je do siebie, co tydzień. Od znajomych i z Facebooka dowiedziałem się, że dzieci przebywają w placówce opiekuńczej. To był dla mnie szok, nie spodziewałem się, że ona coś takiego zrobi

- wyznaje były partner 25-latki.

Zarówno matka, jak i ojciec mieli ograniczone prawa rodzicielskie.

On brał dzieci na dwa dni, a ja musiałam mu dawać za to pieniądze. Jego w ogóle nie interesują dzieci ani to, co się z nimi dzieje. Nieraz tu przychodził pijany, także pod wpływem narkotyków i mnie bił. Dlatego się z nim rozstałam

- wyjaśnia 25-latka.

Mówiła mi, że właściciele mieszkania z powodu imprez chcą pozbyć się jej z mieszkania. Prosiłem ją, żeby dała mi znać i pomogę jej poszukać nowego lokum. Ale wciąż było to samo. Ona piła, ćpała, zmieniała partnerów

– ripostuje mężczyzna.

Nad rodziną czuwali pracownik socjalny i kurator, który w swoich sprawozdaniach informował sąd o licznych imprezach oraz coraz to nowych partnerach kobiety.

Kobieta postanowiła oddać synów

Kobieta zgłaszała kuratorowi, że chciałaby oddać dzieci. Ten poinstruował ją o możliwości zamieszkania w domu samotnej matki, w ośrodku interwencji kryzysowej, ale pani nie wyrażała takiej chęci. Była zdecydowana na oddanie dzieci

– opowiada Irena Choma-Piotrowska, rzecznik ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Tarnowie. 

Dlaczego 25-latka nie skorzystała z możliwości pobytu wraz z dziećmi w ośrodkach pomocy?

Nie chciałam tam iść z dziećmi, bo z tego, co wiem, tam można być do trzech miesięcy. A co mi dadzą te trzy miesiące? To wszystko mnie przerosło. Nie wiedziałam, co robię. Być może to była pochopna decyzja

–  zastanawia się kobieta. 

Najmłodszy chłopiec ma ponad rok, najstarszy sześć lat. Decyzją sądu cała czwórka trafiła już do rodziny zastępczej z Mielca.

Zaskoczyło mnie to, że dzieci są już w rodzinie zastępczej. Dowiedziałam się o tym  jako ostatnia. Rozmawiałam z nimi. Wytłumaczyłam, że będą teraz w nowym domu do chwili, aż stanę na nogi

– mówi matka.

Dzieci są zadowolone. Trwa proces adaptacji. Mam nadzieję, że rodzina, która uzyskała pełną kwalifikację da im miłość i opiekę

- dodaje Dorota Krakowska, zastępca prezydenta miasta Tarnowa.

Matka deklaruje, że jak tylko znajdzie mieszkanie, to będzie starać się odzyskać dzieci. Podjęła współpracę z instytucjami. Także ojciec twierdzi, że bardzo zależy mu na chłopcach.  Jednocześnie z urzędu toczy się sprawa o całkowite odebranie praw rodzicielskich, zarówno matce, jak i ojcu. 

Matka dzieci będzie musiała wykazać, że będzie dawać gwarancję właściwej opieki. Sąd na pewno nie poprzestanie na deklaracjach. To, co się stało, wymaga czujnego podejścia do sytuacji

– kończy Irena Choma-Piotrowska.

Zobacz materiał przygotowany przez reporterów UWAGA TVN. Więcej informacji sprawdź na stronie UWAGA TVN.

Uwaga! TVN: Oddała czterech synów do rodziny zastępczej. „Sytuacja mnie przerosła” | X-news

ZOBACZ także:

Co sądzisz o tym artykule?
90
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0