Gorące tematy

Odwiedziny w czasie pandemii. Jak wygląda codzienność w szpitalach dziecięcych?

"Odwiedziny w czasie pandemii", reporter: Filip Chajzer

Gorące tematy

Odwiedziny w czasie pandemii. Jak wygląda codzienność w szpitalach dziecięcych?

"Odwiedziny w czasie pandemii", reporter: Filip Chajzer

Tata chorego Michałka ustawił wzruszający banner przed jednym z warszawskich szpitali, w którym leczony jest trzyletni chłopiec. Zakaz odwiedzin w czasach pandemii łamie serca rodzicom w całej Polsce. Tęsknią za swoimi pociechami, z którymi nie mogą się widywać i przesyłają im wiadomości czasami naprawdę nietypowymi metodami. 

Dzieci w szpitalu w czasie koronawirusa

W związku z pandemią w szpitalu z chorym dzieckiem przebywać może tylko jeden rodzic. 

"Michałku, kocham Cię. Tata". To były tylko 4 słowa i prześcieradło wywieszone przed oknami warszawskiego szpitala dziecięcego przy ulicy Żwirki i Wigury. Niby niewiele, ale wystarczyło, by poruszyć Polskę i przede wszystkim - dodać otuchy synowi walczącemu z białaczką. 

Piękny gest ojcowskiej miłości

Mam ogromną potrzebę przebywania z synem. Dla mnie jest to bardzo ważne

podkreśla Kamil Olejnik, tata Michałka.

Jak synek  zareagował na baner?

Michał codziennie podchodził pod okno i sprawdzał, czy wisi nadal. Pytał się mamy, dlaczego, co to jest, bo trzylatek nie umie czytać. Więc mama tłumaczyła, że to od taty. Oczywiście jest możliwość łączenia przez różnego rodzaju komunikatory, ale nie zastąpi to przytulenia, pogłaskania po głowie, wspólnej zabawy. Natomiast mam świadomość i rozumiem, że pewnego rodzaju obostrzenia muszą być, ważne, żeby były wprowadzane z głową

- mówi Kamil.

Zdjęcie wywieszonego przez niego hasła wywołało w social mediach setki komentarzy rodziców, którzy znaleźli się w takiej samej sytuacji.

Codzienność szpitali dziecięcych 

Każde dziecko przyjmowane do szpitala, jak i opiekun, który planuje z nim zostać, jest poddawany wymazowi - mówi Aneta Górska-Kot, pediatra, ordynator oddziału pediatrii szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. 

Do momentu uzyskania wyniku i rodzic, i maluch traktowani są jak pacjenci „covidowi”. Do sali wchodzi personel w specjalnych kombinezonach i stara się kontakt ograniczyć do minimum. Jest oddzielna część oddziału, gdzie przebywają pacjenci i rodzice przebadani oraz część, w której są oczekujący na wynik. Zwykle czekają około doby. 

Rodzic, który ma zostać z dzieckiem na oddziale, podpisuje specjalne oświadczenie, że zgadza się na niewychodzenie z sali, chyba że do toalety, choć zwykle sale są w nie wyposażone. Rodzice chętnie poddają się badaniom, bo mają wtedy pewność, że nie przenoszą wirusa. Jeśli opiekun przebywający na stałe z dzieckiem na oddziale zachoruje czy przeziębi się, może go zastąpić inna osoba, która też musi przejść badanie. 

Całej rozmowy można posłuchać tutaj:

"Koronawirus - codzienność szpitali dziecięcych" 

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
65
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0