Sport i fitness

Pompka z klaśnięciem to dla niego bułka z masłem. Poznajcie Mistrza Polski w kalistenice

Sport i fitness

Pompka z klaśnięciem to dla niego bułka z masłem. Poznajcie Mistrza Polski w kalistenice

Każdy dzień zaczyna od 500 pompek z czterokilogramową kamizelką na plecach. Sobota, niedziela, święta – nie ma to znaczenia. Mateusz Koślak, Mistrz Polski w kalistenice wyjaśniał, na czym polega ta dyscyplina sportu i jak wyglądają ciężkie, codzienne treningi. Nasi prowadzący nie mogli wyjść z podziwu, a Damian Michałowski pod okiem mistrza wykonał nawet pompkę z klaśnięciem. Zobacz, jak mu poszło.

Kalistenika - na czym polega?

Mateusz Koślak wizytę w naszym studiu rozpoczął od krótkiego pokazu ćwiczeń, by zaprezentować, na czym polega kalistenika. dzięki temu mogliśmy zobaczyć "dipy", pompki i przysiady w wykonaniu mistrza. 

Jak ta dyscyplina sportu zmieniła się na przestrzeni lat?

Kalistenika polega na treningach z wykorzystaniem własnej masy ciała. Przez wiele lat ewoluowała, np. poprzez dodawanie ciężaru czy podciągnięcia z ciężarem. To się wszystko zmienia jak technika, technologia. Staram się też utrudniać te treningi, bo trochę są już za łatwe

- wyjaśniał Mateusz Koślak w Dzień Dobry TVN. 

Mateusz Koślak i jego przygoda z kalisteniką

Nasz gość zaczął ćwiczyć 6 lat temu. Zainspirowały go treningi w jego rodzinnym mieście. I tak doszedł do poziomu Mistrza Polski. 

By zrobić pompkę z klaśnięciem, musiałem ćwiczyć przez około dwa lata. Takiej solidnej bazy. Podciągania codziennego, codziennych pompek - takich zwykłych. Zaczynało się po 5-10 po kilka seryjek

- wspominał sportowiec. 

Obecnie pompka z klaśnięciem z przodu i z tyłu to dla niego jak machnięcie ręką. Ćwiczy codziennie: treningów po 35 minut

Przygotowując się do zawodów, robiłem 29 treningów tygodniowo

- podkreślał Mistrz Polski.

Dzień z życia mistrza

Jest zdeterminowany i się nie poddaje. To właśnie dzięki temu zaszedł tak daleko. Każdy dzień zaczyna od wykonania 500 pompek z czterokilogramową kamizelką na plecach. Sobota, niedziela, święta – nie ma to znaczenia.  

Wstaję o 5:00, by wykonać trzy treningi, a potem zjeść śniadanie. Później znów trenuję. Następnie idę do pracy, prowadzę swoją firmę. Wracam i nieraz też trenuję o 19-20. I rano znów trzeba wstać i trenować

- podsumował nasz gość.

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
75
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0