powrót do listy

Czat z Ewą Ewart

Miałam takie pragnienie, żeby ten film był formą terapii. Jedna z bohaterek podziękowała mi, że w tym filmie słyszy się głosy rodzin, a nie wszelkiej maści specjalistów od tragedii i polityków
czat-z-ewa-ewart
Ewa Ewart: Dzień dobry, witam serdecznie wszystkich gości i zapraszam do zadawania pytań - jestem gotowa odpowiedzieć na prawie każde.

Grante: Witam. Czy kiedykolwiek dowiemy się, co się tak naprawdę stało? Co było powodem awarii i katastrofy?

Ewa Ewart: Moim zadaniem i moim celem nie było robienie filmu dokumentu dochodzeniowego. Ja chciałam zrobić dokument poświęcony rodzinom, pokazać ich tragedię, dać im możliwość wypowiedzenia się.

~milena: Pani Ewo, świetny film! Czuje się pani spełniona?

Ewa Ewart: Czuję ogromną ulgę, przede wszystkim, że nie zawiodłam zaufania jakim mnie obdarzyli bohaterowie filmu. Ich reakcja pozwala mi wierzyć, że film wyszedł dokładnie taki jakiego ode mnie oczekiwali. Dziękuję za opinię.

K_S_Malopolski: Witam. Dlaczego pani uważa, że warto tworzyć nowy film martyrologiczny o Polsce?

Ewa Ewart: Nie wiem do jakiego filmu się pan odnosi mając na myśli martyrologiczny, myślę że to chyba nie chodzi o mój film.

~milena: Czemu nie wzięła udziału w pani filmie pani Marta? Czy to prawda, że odmówiła? Brakowało jej w filmie

Ewa Ewart: Tak, pani Marta była jedną z pierwszych osób, którą poprosiłam o udział w filmie. W dwóch słowach, mailem, odmówiła udziału i jej decyzję uszanowaliśmy.

Grante: Zawiniła obsługa samolotu? Czyli piloci, czy coś innego było powodem tego, co się stało?

Ewa Ewart: Jestem autorem filmu, nie jestem oficerem śledczym, nie zajmuję się dochodzeniem "Co stało się przyczyną katastrofy".

~milena: Jak Pani czuła się w momencie nagrywania scen z rodzinami? Łza w oku się zakręciła?

Ewa Ewart: Próbowała się kręcić i przebijać cały czas - emocje bardzo silne. Jednak na ich odreagowanie pozwoliłam sobie dopiero w samotności, po przeprowadzonych rozmowach.

~milena: Czy podczas nagrywania scen z rodzinami miało to wszystko swój scenariusz, czy co leżało na sercu można było mówić?

Ewa Ewart: Do każdej rozmowy przygotowywałam się bardzo starannie, starałam się jak najwięcej dowiedzieć o osobie, z którą rozmawiałam. Do każdej rozmowy był scenariusz, natomiast często bywało tak, że siła emocji, sposób w jaki ta rozmowa się toczyła kazały mi zmieniać go bardzo szybko i korygować plany.

~martaczatuje: Czy podczas realizacji takiego filmu jest miejsce na uczucie, wzruszenie, zadumę? Czy podchodzi się do tego czysto technicznie?

Ewa Ewart: Zawsze przy podejmowaniu tego rodzaju tematów walczą we mnie dwie osoby - człowiek, przeżywający, współczujący, obdarzony normalnymi ludzkimi uczuciami, ale jest we mnie również reżyser, któremu zależy na zrealizowaniu dobrego materiału, obiektywnego, ponieważ byłoby nieuczciwe w stosunku do widza, przeładować go emocjami własnymi.

iguana: Przeżyłam nagle odejście osoby bliskiej. Kobiety w pani filmie mówią o bardzo osobistych uczuciach. Znam te uczucia, te wiarę, że osoba która odeszła ciągle jest z nami, myślę, że Pani film jest bardziej o miłości i śmierci niż o katastrofie, czy taki cel chciała pani osiągnąć?

Ewa Ewart: Być może był to jeden z celów - jeżeli taki cel osiągnęłam i film posłużył do dobrych refleksji pani, to mogę tylko się cieszyć.

~bebe: Dlaczego zgodziłaś się na udział w tym czacie?

Ewa Ewart: Ponieważ zostałam zaproszona i jestem gotowa odpowiedzieć, jeżeli są pytania wokół tematu, wokół filmu, jeżeli kogoś coś interesuje - chętnie odpowiem.

~karolinaa: Czym kierowała się pani w doborze bohaterów filmu? Czy pytała pani wszystkie rodziny o chęć udziału i zgodzili się tylko ci?

Ewa Ewart: Nie było możliwe zaproszenie do udziału w godzinnym filmie 96 osób. Przy doborze moich bohaterów kierowałam się tym, aby oni w sposób najbardziej wierny odzwierciedlali całą gamę emocji, różnicę w poglądach, opiniach. Zależało mi na tym, żeby grupa, która wystąpiła była takim reprezentantem i żeby wszystkie najważniejsze różnice i poglądy w tym filmie zawarły się przez dobór bohaterów.

~bebe: Oglądałam pani film, bardzo mnie poruszył. Nie uważa pani że był zbyt osobisty i prywatny?

Ewa Ewart: Granice prywatności wyznaczali w tym filmie sami bohaterowie. Nie naginałam nie starałam się ich przesuwać w sposób sztuczny, nachalny. Temperatura emocji była regulowana ich wypowiedziami, przedstawiłam je dokładnie, w ich wypowiedziach nie ma żadnej ingerencji z mojej strony. To ich wypowiedzi i sposób w jakim ze mną rozmawiali nadały ton i wymowę temu filmowi.
K_S_Malopolski: W Polsce dzieje się bardzo wiele różnych tragedii "prostych ludzi", dlaczego akurat ta tragedia VIPów panią zainteresowała ?

Ewa Ewart: Nie sądzę żeby to była tragedia VIPów, jest to tragedia którą żyła cała Polska przez 12 miesięcy. Biorąc pod uwagę reakcje z jakimi się film spotkał, uważam że dobrze się stało, że powstał.

~bebe: Ile czasu był kręcony ten film? Pól roku?

Ewa Ewart: Wstępne przygotowania rozpoczęły się jeszcze późnym latem, wczesna dokumentacja nastąpiła w lecie, do pełnej pracy przystąpiliśmy w końcu września, od tamtego czasu prace trwały nieprzerwanie aż do emisji.

~Kora_J_: Byłam dłuższy czas w Niemczech. Tam także zdarzają się podobne tragedie, ale żałoba przebiega w ciszy. Polacy są zbyt emocjonalni, nie sądzi pani?

Ewa Ewart: Na pewno emocji wokół katastrofy smoleńskiej jest za dużo. Sądzę, że samym Polakom ta sytuacja wymknęła się spod kontroli. Obserwuję jakiś proces, który wydaje mi się trudno w jakimś sensie już zatrzymać. Nie jest to dobre, taka jest moja prywatna opinia.

~martaczatuje: Czy myśli pani, że rodziny odczuły pewną ulgę dzięki temu, że mogły opowiedzieć swoje historie całemu światu?

Ewa Ewart: Nie miałam do tej pory czasu jeszcze rozmawiać z większością bohaterów. Reakcje, które do mnie do tarły od niektórych pozwalają mi wierzyć ze nie żałują, że zgodziły się na udział w tym filmie.

~olka858585: Czy jakby para prezydencka żyła, to zrobiła pani o nich film?

Ewa Ewart: Jeżeli by zaistniał konkretny powód, dla którego czułabym potrzebę o zwrócenie się z prośbą do pary prezydenckiej o udział w filmie dokumentalnym, nie widziałabym żadnego powodu by tego nie robić.

K_S_Malopolski: Czy pani uważa, że słusznie zrobiono chowając Lecha Kaczyńskiego na Wawelu?

Ewa Ewart: Moje poglądy na ten temat są moimi poglądami prywatnymi.

~bebe: Jak pani przeżyła wiadomość o śmierci prezydenta?

Ewa Ewart: W momencie, w którym dowiedziałam się o katastrofie byłam w Londynie, poczułam się dokładnie tak, kiedy 11 września widziałam samolot terrorystów uderzający z pełną siła w WTC. Miałam świadomość, że w Polsce doszło do ogromnej tragedii.

~bebe: Czy dużo kosztowała produkcja?

Ewa Ewart: To jest pytanie, z którym należy się zwrócić do producentów.

frost37: Czym różni się wersja polska filmu i wersja dla BBC?

Ewa Ewart: Wersja polska jest typowym dokumentem obserwacyjnym, wersja BBC jest  gatunku dokumentu politycznego - obok niektórych bohaterów występujących w wersji polskiej występują w wersji brytyjskiej również politycy.

~milena: Czy było więcej bohaterów, a te historie, które się nie nadawały zostały wycięte?

Ewa Ewart: Każdy z bohaterów, z jakim przeprowadziłam rozmowę, występuję w filmie. Nie pozostawiliśmy poza nawiasem tego filmu nikogo z kim bym rozmawiała.

~piotr_r: Dzień dobry, czy są jakieś granice, których nie można przekroczyć podczas pokazywania ludzkich emocji?

Ewa Ewart: Na pewno nie można pokazywać tego, co mogłoby zaszkodzić przede wszystkim osobie, która w pierwszym rzędzie powierza tego typu emocje twórcy filmu. Ja zawsze podkreślam, zapraszając do udziału w filmach moich bohaterów, że to oni wyznaczają granice, do których mogę się posunąć z moją ingerencją, z moimi pytaniami.

~piotr_r: Dlaczego dzieci są tak często wybierane na bohaterów filmów dokumentalnych?

Ewa Ewart: Ponieważ w sposób najbardziej przejmujący - w jaki nie potrafią tego zrobić często dorośli - potrafią przemówić i uświadomić, jak nikt. Oni - dzieci uświadamiają pewne okrutne prawdy w sposób unikalny. Ponieważ nie stać ich na granie, udawanie. Szczerość jaka jest przywilejem młodego wieku jest ich największym atutem, o który często nie wiedzą, nie zdają sobie z tego sprawy.

Marcin_Szczecin: Czy bohater ostatniej sceny w pani filmie wyznał "co to był za znak" od Boga? Jeśli tak, to można wiedzieć jaki?

Ewa Ewart: To było moje następne pytanie. Jak tylko powiedział o tym, że o taki znak poprosił, jak powiedział, że go dostał - zapytałam jaki to znak... odpowiedzi nie otrzymałam.

~piotr_r: Co w pracy z dziećmi jest najtrudniejsze?

Ewa Ewart: Trzymanie się na baczności i absolutne, całkowite skupienie się na tym, że to są mali ludzie i można bardzo łatwo ich czymś dotknąć, zranić, że trzeba je traktować w sposób szczególny i specjalny. To są dodatkowe obowiązki, które są obciążeniem dla reżysera, ale jednocześnie praca z dziećmi - dla mnie jest niesłychanie pasjonująca i bardzo lubię z nimi pracować.
~piotr_r: Która część pracy nad filmem jest dla pani najważniejsza?

Ewa Ewart: Tworzenie bazy merytorycznej, na której opiera się swego rodzaju serce filmu. Czyli dialog jaki się słyszy, materiały, które służą do prowadzenia filmu, komentarza. Jest to równorzędne z tworzeniem obrazu - towarzyszeniem przy tworzeniu obrazu, które należy do mistrzów kamery. Ale towarzyszenie im, przekazywanie swoich koncepcji jest to bardzo twórczy proces.

Iguana: W filmie zostały wykorzystane prywatne filmy codziennego życia osób, które zginęły w katastrofie, pokazują te filmy proste życie ludzi z pierwszych stron gazet, to dość niecodzienne u nas. To zamysł artystyczny pokazanie tych filmów, czy chęć pokazania widzowi, że nie tylko zginęli politycy czy działacze, ale też ojcowie i dziadkowie, matki ?

Ewa Ewart: Dokładnie, bardzo mi zależało, żeby w tej części wspominkowej, która pokazała sylwetki ofiar, pokazać ich w pierwszym rzędzie, że zginęli zwykli ludzie, którzy byli ojcami, matkami, mężami, a nie tylko generałami, politykami, którymi również byli, ale też byli ludźmi, zwykłymi ludźmi, których życie zostało tak brutalnie przerwane.

Likeadejavu: Czy ciężko jest zrobić taki film?

Ewa Ewart: W każdym filmie zawsze zostawiam kawałek siebie, sądzę że w tym filmie ten kawałek jest nieco większy niż w innych filmach.

Bebe: Wie pani, czy film miał dużą oglądalność?

Ewa Ewart: Z tego, co wiem miał oglądalność rekordową.

Bebe: Płakała pani na filmie?

Ewa Ewart: Ja swoje emocje rozładowywałam zawsze prywatnie, w samotności. Oglądając film - a oglądałam go wielokrotnie - za każdym razem byłam bardzo wzruszona.

Iguana: Czy osoby występujące w filmie postawiły pani warunki, w jakich ma być zrobiony przekaz ich wypowiedzi?

Ewa Ewart: Żadnych.

piotr_r: Jak bardzo zbliża się pani do bohaterów pani filmów?

Ewa Ewart: W stosunku do każdego z nich zachowuję równy i jednakowy dystans.

Karinka: Czy jest pani zadowolona z filmu?

Ewa Ewart: Największą satysfakcję sprawia mi to, że został przyjęty życzliwie, przede wszystkim przez moich bohaterów. Ich reakcja z jaką spotkałam się podczas prywatnego pokazu, pozwala mi wierzyć, że zrealizowałam film jakiego ode mnie oczekiwali i na jaki mieli nadzieję.

Draconuss: Czy inne stacje polskie zgłosiły się do pani o prawo emisji filmu? Jednak, mimo wszystko TVN24 ma dosyć ograniczony zasięg.

Ewa Ewart: Pomysł realizowania filmu wyszedł od stacji TVN i TVN24 i do nich należą również wszelkie prawa związane z tym filmem.

Kuba_Renia: Czy będzie możliwość w TVN24 obejrzenia drugiego filmu nakręconego dla BBC?

Ewa Ewart: Decyzja o pokazaniu tego filmu należy do TVN-u.

Bebe: Z kim rozmowa z bliskimi ofiar była najbardziej wzruszająca dla pani?

Ewa Ewart: Z każdym z bohaterów.

mayooo19: Czy przystępując do zdjęć ma Pani już konkretną wizję tego, jak reportaż będzie "wyglądał" finalnie?

Ewa Ewart: Bardzo ogólną i bardzo wstępną, lubię zostawić sobie szeroki margines, co do ostatecznej wersji, która tak naprawdę rodzi się na etapie montażu.

Marcin_Szczecin: Czy pani osobiście kontaktowała się z rodzinami, aby ich zaprosić do udziału w filmie? Jeśli tak, to czy długo musiała pani ich namawiać, aby "udostępnili" szerszemu gronu widzów swoje emocje?

Ewa Ewart: Oprócz dwóch osób, które odmówiły - jedną z nich była Marta Kaczyńska. Wszyscy bohaterowie, do których się zwróciłam potraktowali mnie bardzo życzliwie. Nie miałam problemów z wystosowaniem swojej prośby którą przyjęli bez żadnych zabiegów, czy nacisków z mojej strony.

mayooo19:  Ma pani szczęście patrzeć na Polaków trochę z zewnątrz. Co panią najbardziej denerwuje?

Ewa Ewart: Nie wydaje mi się, żeby to był najwłaściwszy moment na zagłębianie się w dyskusje na ten temat.

piotr_r: Jak wpłynęły na panią "Dzieci z Biesłanu"?

Ewa Ewart: "Dzieci z Biesłanu", niewątpliwie przygotowały mnie w jakiś sposób do realizacji filmu o katastrofie smoleńskiej.

Bebe: Złoży pani wieniec pod pałacem prezydenckim?

Ewa Ewart: Nie.

Zorro_pn:  Jak długo trwają przygotowania do zrobienia takiego filmu?

Ewa Ewart: To jest sprawa kilku miesięcy. Od bardzo rzetelnej dokumentacji poprzez kolejne etapy realizacji zdjęć, aż wreszcie przez etap montażu, gdzie film powstaje.

mama30: Co pani odpowie tym, którzy uważają, że film jest manipulacją. Obok wypowiedzi pokazywane są np. okrzyki tych, którzy byli przeciw chowaniu na Wawelu?

Ewa Ewart: Odpowiem, że w żaden sposób film nie jest manipulacją. Film zawiera bardzo różnorodne kadry, o początkach podziału w społeczeństwie, o początkach konfliktu mówią sami bohaterowie.

Milena: Skąd pomysł na tytuł pani Ewo?

Ewa Ewart: To był początkowo tytuł roboczy, wymyśliła go nasza producentka Lidka Kazen, z tytułu roboczego zdaliśmy sobie sprawę, że jest to tytuł najwłaściwszy.

piotr_r: W jakim stopniu pani filmy są pracą zespołową, a w jakim dziełem autorskim?

Ewa Ewart: To co mnie najbardziej interesuje i sprawia mi największą satysfakcję, to jest właśnie ten aspekt pracy zespołowej. Jest to zawsze praca zespołu - czasami różnica zawiera się w proporcjach. Zaangażowanie i czas pracy autora i twórcy filmu bywa większe, czasami jest równorzędne, zgodnie z przypadająca mu rolą w stosunku do innych osób pracujących przy realizacji filmu.

Ciara92: Nie czuła się pani skrępowana pytając rodziny ofiar o dość osobiste pytania?

Ewa Ewart: Do końca towarzyszyły mi wątpliwości, czy aby na pewno mam prawo do zadawania im osobistych pytań i czy oby na pewno robię dobrze. Ich reakcja, ogromna ilość czasu jaką mi poświęcili pozwala mi wierzyć ,że ta rozmowa była im w jakimś stopniu potrzebna.

Zorro_pn: Jaki będzie kolejny pani film?

Ewa Ewart: To na razie tajemnica.

piotr_r: Który z filmów, przez panią zrealizowany, jest dla pani najważniejszy?

Ewa Ewart: Każdy jest ważny, na swój sposób, każdy z innego powodu.

Milena: Czy to, co teraz pani robi ( czat, wizyta w studio) to promocja filmu?

Ewa Ewart: Nie, jest to przyjęcie zaproszenia od internautów z prośbą o odpowiedzenie na pytania które ich interesują.

Zorro_pn: Czy robienia dokumentów na takim poziomie, można się nauczyć czy to talent wrodzony?

Ewa Ewart: Myślę, że jest to chyba jakaś kombinacja jednego i drugiego. A przede wszystkim zawsze ogromnej i katorżniczej pracy.

mama30: Czy ze 150 godzin materiału, o których Pani mówiła, będzie jeszcze coś wykorzystane? Dlaczego film jest tylko godzinny?

Ewa Ewart: Ponieważ taka jest ramówka, te materiały, które nie zostały wykorzystane w filmie, zostaną na razie zabezpieczone. Wszelkie decyzje, co z nami zrobić, jak je wykorzystać to jest tylko kwestia czasu.

PinkPika: Co najbardziej lubi pani w swojej pracy?

Ewa Ewart: Kontakt z ludźmi.

Exciter: Jak radzą sobie z medialnym szaleństwem, jakie mamy od roku, ludzie z którymi się pani spotkała? Chodzi mi o agresję i "upolitycznienie" śmierci ich bliskich... Do prawdziwego przeżywania żałoby potrzebny jest spokój, żeby mieć czas na pogodzenie się z tym co się stało.

Ewa Ewart: Są bezradni. Zostali złapani w potrzask konfliktu wywołanego przez osoby, które nie miały do tego żadnego prawa. Czują się wykorzystywani, manipulowani i bardzo trudno im sobie z tym emocjonalnie poradzić.

Ewa Ewart: Osobiście, choć nikt nie powiedział mi tego wprost, mam poczucie, że wyrządza się im ogromną krzywdę, na którą nie zasługują.

piotr_r: Czy uważa Pani, że filmy dokumentalne mają wpływ na zmianę sytuacji w świecie?

Ewa Ewart: Bardzo bym chciała w to wierzyć, żeby tak było. Niestety, nie mam zbyt wielu konkretnych powodów, aby w to wierzyć.

Staffordshire: Jaki był cel nakręcenia tego filmu? Jaka była pani motywacja?

Ewa Ewart: Dopuszczenia do głosu tych, którzy w pierwszym rzędzie takie prawo mają - a ten głos został im odebrany, przynajmniej w znakomitej większości.

Kamila: Miała pani moment zawahania przy tworzeniu tego dokumenty?

Ewa Ewart: Wątpliwości jakie mną targały - mówiłam o tym wcześniej. Chodziło o kwestię granicy zadawania pytań. Raczej towarzyszyła mi determinacja, żeby ten film zrobić jak najlepiej, jak najrzetelniej.

piotr_r: Ile w pracy nad filmem dokumentalnym zależy od bystrości operatorów i na ile mają oni wolną rękę?

Ewa Ewart: Operator jest tym, który tworzy obraz. Czyli jego rola jest pierwszorzędna. Ja miałam to szczęście, że pracowałam z operatorami z najwyższej półki. Do mojego obowiązku należało przekazanie im mojej wizji - oni ją realizowali. Obraz jaki stworzyli jest moim zdaniem doskonały.

Paulina: Cały czas jestem pełna podziwu dla renomy i marki jaką pani reprezentuje. Czy długo musiała pani "wspinać się" na szczyt?

Ewa Ewart: Dziękuję za miłe słowa, to jest kwestia - w tej chwili już, prawie 19 lat. Po raz pierwszy zrobiłam swój dokument dla BBC w początkach lat 90'.

Niekatarzyna: Po obejrzeniu filmu miałam wrażenie, że czegoś mi zabrakło czy teraz - już po "projekcji"- chciałaby pani coś zmienić, dodać do treści filmu?

Ewa Ewart: Zrobiłabym go dokładnie tak samo jeśli miałabym go robić jeszcze raz, nie zmieniłabym nic.

piotr_r: Na jakie trudności i ograniczenia natrafiła pani podczas realizacji "Dzieci z Biesłanu"?

PinkPika: Jak czuła się pani rozmawiając z dziećmi po przejściach w "Dzieciach z Biesłanu"?

Ewa Ewart: Największa trudność to było radzenie sobie z własnymi emocjami.

Exciter: Dla niektórych bohaterów pani filmu, ten film był jakąś minimalną formą terapii, bo mogli rozmawiać i werbalizować swój ból wewnętrzny. Czuła to pani? Czuła pani, że im pomaga tymi rozmowami i tym filmem?

Ewa Ewart: Miałam poczucie pewnego surrealizmu, do końca chciałam nie wierzyć że rozmawiam z nimi o tragedii która była ich udziałem. Do końca miałam poczucie niewiary w to co przeżyły.

Ewa Ewart: Cieszę się, że pan to tak odebrał, miałam dokładnie takie samo odczucie. A przynajmniej miałam takie pragnienie, żeby była to forma terapii, a nie zmuszanie ich czy forma jakiejś brutalnej ingerencji z mojej strony. Jedna z bohaterek podziękowała mi, że w tym filmie słyszy się głosy rodzin, a nie wszelkiej maści specjalistów od tragedii i polityków.

Ewa Ewart: Dziękuję wszystkim za pytania i komentarze.

Zdjęcie: Wojciech Olszanka/ SE
źródło: Dzień Dobry TVN | autor: DDTVN

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.